Parafia Rzymskokatolicka p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Łopusznie

Peru, Puerto Ocopa, 23 lutego 2017

Moi Kochani

Bardzo mile i z uczuciami wdzięczności wspominam mój pobyt pośród Was, podczas urlopu w kraju. Dziękuję za gościnność i hojność z Waszej strony.

Po przylocie do Peru normalnie wszedłem w rytm życia misji. Niektórzy roznieśli wieść, że jakoby już nie wrócę do Puerto Ocopa. I się zdziwili. I ucieszyli widząc mnie.

W październiku miałem odpust połączony z rocznicą założenia misji i wioski (tylko 88lat…). Miałem uroczystość I Komunii św. Przystąpiło do niej dwadzieścia jeden osób. Towarzyszył mi ks. Paweł Stec, który pracuje w Marco (w Andach). On ochrzcił kilka osób podczas naszej uroczystości komunijnej. W listopadzie natomiast odbyło się bierzmowanie, którego udzielił miejscowy biskup Gerardo Zerdin. Po bierzmowaniu wszyscy poszliśmy na uroczystą kolację. W grudniu natomiast po wcześniejszym przygotowaniu jednej rodziny udzieliłem sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, bierzmowanie, Komunia św.) i pobłogosławiłem związek małżeński w tej rodzinie. Ślub i wesele mieli we własnym domu.

W Wigilię Bożego Narodzenia ochrzciłem trzynaścioro dzieci indiańskich w Puerto Ocopa. Oczywiście po Mszy była wspólna wieczerza wigilijna, ale bez opłatka i kolęd. Natomiast Nowy Rok świętowałem w małym gronie osób.

Otrzymałem od Was ogromną pomoc materialną w kwocie 23.200 zł. Myślałem wykorzystać te fundusze na wyremontowanie starych warsztatów i przystosować na świetlicę i jadalnię. Niestety niektóre osoby spośród władz wiejskich nie wywiązały się ze zobowiązań wspólnie podjętych i zmieniłem cele. Zakupiłem następujące rzeczy:

    Betoniarka 4500 soli                                                 Piła spalinowa do cięcia drewna 3500 soli

    Maszyny do szycia 6000 soli·                                   Części do konstrukcji przyczepy podłodziowej 1000 soli

    Części do łodzi motorowej 1500 soli·                      Transport wszystkiego z Limy 1200 soli

    Wyrównanie terenu przy kościele 2400 soli             Komplet narzędziowy (wiertarka, itp.) 600 soli

    Łóżka z materacami (10 szt.) 850 soli

Razem: 21.550 soli.  Zostało: 1650 soli, które przeznaczyłem na jedzenie i paliwo.

Zakupiłem to, co jest potrzebne w mojej misji.

Są tylko dwie betoniarki w okolicy, w Municipalidad (odpowiednik gminy) i moja.

Maszyny do szycia, bo jest potrzeba uruchomienia produkcji odzieży i kursu szycia dla kobiet w ramach tworzącego się parafialnego „Caritas”.

Łóżka z materacami potrzebne są do wyremontowanych pokoi, ewentualnie do nowej misji.

Otrzymałem od jednej fundacji z Hiszpani pomoc w postaci łodzi motorowej (nawet o tę łódź nie prosiłem).

Jesteśmy już po asamblei naszego wikariatu, to takie tygodnoiwe spotkanie dla wszystkich księży, sióstr, animatorów i katechistów z naszego wikariatu. Otwiera się nowa perspektywa… Jest to misja w Cutivireni nad rzeką Ene. Minęło piętnaście niespełna lat od bardzo trudnych i bolesnych wydarzeń a tej misji. „Świetlisty Szlak” pozostawił piętno lęku i niewygojonych ran w wielu rodzinach po utracie bliskich. Terroryści trzy razy palili wioskę, którą powołał do istnienia z niczego jeden franciszkanin. Kiedy terroryści spalili wioskę za trzecim razem, spalili też kościół i dom parafialny.  Misja już się nie podniosła. Tutejszy biskup pragnie odnowić tę misję zamieszkałą przez indian Asháninka. Niewielu tam mówi po hiszpańsku. Boją się obcych. Żyją bardzo biednie. Z braku odpowiedniego wyżywienia zapadają na gruźlicę nie wspominając o innych chorobach takich jak malaria, denge, cholera, dur brzuszny. Nie ma opieki medycznej, nie wspominając o edukacji. Nauczyciele nie chcą pracować w takich warunkach. Cutivireni była kiedyś dużą wsią. Mieszkało w niej prawie dwa tysiące osób. Teraz liczy zaledwie trzystu mieszkańców. W związku z działaniami terrorystów, większość indian wyniosła się z Cuti i pozakładali nowe osady, które obecnie funkcjonują jako aneksy (jest osiem aneksów). Odwiedziłem tę misję już dwa razy. Indianie chcą, żeby był z nimi ksiądz, żeby pomógł im stworzyć nowe struktury takie jak kościół, szkoła, i projekty socjalne. Jest to praca od podstaw. Szef wioski opowiadał mi,  że wielu przybywało z propozycją odbudowy chociażby kościoła, ale tylko obiecali i nic więcej. Tak więc otrzymałem od miejscowego biskupa błogosławieństwo na posługiwanie w Cutivireni, a właściwie wzdłuż rzeki Ene. Najprościej jest dotrzeć tam łodzią (tylko ok. osiem godzin z Puerto Ocopa). Mam wybudować tam w Cutivireni dom i kościół. Zastanawiam się tylko jak skoordynować całe duszpasterstwo, renowację kościoła w Puerto Ocopa, budowę nowego z domem parafialnym w Nuevo Pozuzo dla colonos (metysów) i teraz w Cutivireni. Miejscowy biskup powiedział mi, że przyśle do Puerto Ocopa księdza do pomocy duszpasterskiej. To będzie ogromna pomoc dla misji i dla mnie, bo pracy jest bardzo dużo.

Tutaj chronicznie brakuje kapłanów. Módlcie się o powołania kapłańskie i powołania misyjne, żeby Pan Jezus pomógł przezwyciężyć lęk przed misjami. Jest wielu księży, którzy mogliby podjąć posługę kapłańską na misjach, ale się po ludzku boją utracić coś… Wyruszając na misyjne szlaki nie traci się nic. Faktem jest, że można utracić życie ze względu na Chrystusa i Jego Ewangelię. Ale w ostatecznym rozrachunku tylko się zyskuje, bo misje to skarb Kościoła. Pan Jezus powiedział że gdzie twój skarb, tam twoje serce… Módlcie się, by księża otworzyli serce dla misji. I nie tylko księża, ale zakonnice, zakonnicy i osoby świeckie.

Autoridades (władze) wioski podjęły starania, by ich młodzież studiowała na Uniwersytecie Katolickim „Sedes Sapientiae”, który siedzibę ma w Limie i w Atalaya. Miejscowa nazwa uniwersytetu brzmi „NOPOKI”, co się tłumaczy z asháninka „przychodzę”. „NOPOKI” założył dla indian nasz biskup, by mogli zdobyć wykształcenie. Z Cutivireni jest czterech studentów. Niektórzy z nich musieli przerwać studia, żeby pracować i mieć na życie. Jednak zmotywowani przez władze wioski, na nowo podejmują studia uniwersyteckie na wydziale edukacji dwujęzycznej i międzykulturowej.

Jeśli mogę prosić o pomoc dla tych młodych ludzi, by mogli ukończyć studia i później pracować wsród indian swojego plemienia, bedę wdzięczny. Pomoc może być w formie adopcji na czas trwania studiów. Należałoby wybrać jedną osobę, której chce się pomóc i przesyłając dowolne datki, przy wpłacie podać imię wybranego studenta. Gdyby nie istniała realna konieczność i potrzeba, to nie prosiłbym o pomoc dla studentów.

Niestety nic nie umieszczam na moim blogu, bo nie mam dostępu do internetu. Niech Pan Jezus Wam błogosławi.

Pamiętam o Was w modlitwie i zapraszam w odwiedziny! Ks. Tomasz Cieniuch.

.

Msze Święte
w niedziele i święta: godz 8:00, 10:00, 12:00, 16:00
w dni powszednie: godz 7:00 i 18:00 (IV - IX), 16:00 (X - III)
Galerie zdjęć
dav dav dav dav dav dav
Licznik odwiedzin
0002
Visit Today : 1
Visit Yesterday : 1
This Month : 2
This Year : 2
Total Visit : 2